Populacja dzików na terenie powiatu wciąż jest zbyt duża
Problem zwiększonej populacji dzików na terenie powiatu zawierciańskiego był tematem kolejnego spotkania zorganizowanego przez Starostę Zawierciańskiego Teresę Muchę – Popiel w Starostwie Powiatowym w Zawierciu.
W spotkaniu uczestniczyli: Starosta Teresa Mucha Popiel, Wicestarosta Maria Milejska, Janusz Kmiecik reprezentujący Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Katowicach, Grzegorz Cekus Nadleśniczy Nadleśnictwa Siewierz, Ewa Mićka Przewodnicząca Rady Miejskiej w Zawierciu, Ireneusz Gewald Powiatowy Lekarz Weterynarii w Zawierciu, podinsp. Paweł Sobota I Zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Zawierciu, Artur Kowal Komendant Straży Miejskiej w Zawierciu, przedstawiciele wszystkich gmin powiatu zawierciańskiego, przedstawiciele Wydziałów Spraw Obywatelskich i Zarządzania Kryzysowego, Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska w Starostwie oraz Kół Łowieckich: Diana Ogrodzieniec, Poręba, Orle Gniazdo Zawiercie, „Dzik” Żarnowiec, „Orle Gniazdo” Myszków, „Orlik” Siewierz, „Ryś” Siewierz, „Cietrzew” Łazy.
W całym kraju obserwuje się „eksplozję populacji dzika”. W naszym powiecie najwięcej dzików występuje na terenach gmin Zawiercie, Ogrodzieniec, Łazy i Poręba.
W pomoc w ograniczeniu ich liczby włączyły się wszystkie koła łowieckie z terenu powiatu. To efekt wcześniejszych rozmów przeprowadzonych w Starostwie Powiatowym w Zawierciu.
Rozwojowi populacji dzików sprzyja przede wszystkim łatwy dostęp do jedzenia. To powoduje, że dziki zadomowiły się w miastach. Stąd apel do mieszkańców, żeby NIE DOKARMIALI DZIKÓW tzn. nie wyrzucali jedzenia do kompostowników, zadbali o szczelność koszy, nie zostawiali jedzenia przy koszach na śmieci.
Łatwy dostęp do jedzenia i bogate w kukurydzę pola wokół miast i wsi spowodowały, że dzikom żyje się dobrze. Niegdyś lochy dopiero w wieku 3 lat były zdolne do rozrodu, dziś nawet 1 - roczne lochy mają już młode.
Myśliwi robią dużo, by tę eksplozję populacji opanować. Tylko do października pozyskano 1211 dzików – biorąc pod uwagę, że aby upolować dzika potrzeba ok. 10 wyjść, każde wyjście to 4 godziny, myśliwi poświęcili aż ok. 48 tys. roboczogodzin swojego czasu prywatnego - a gdyby wycenić ten czas pracy to w przeliczeniu blisko 1,5 mln zł.
Myśliwi starają się pomóc w ograniczeniu liczby dzików, ale proszą też MIESZKAŃCÓW o zrozumienie. Gdy odbywa się polowanie, teren jest oznaczony, nie wchodźmy wtedy z psami do lasu, nie idźmy tam na spacer z rodziną – tu ważne jest przecież wspólne bezpieczeństwo. Nie wspominając o aktach wandalizmu, niszczeniu obiektów łowieckich czy tablic informujących o odbywającym się polowaniu.
Anna Pilarczyk Burmistrz Miasta i Gminy Ogrodzieniec podkreślała, że problem dzików zbliżających się do domostw bardzo mocno dotyczy mieszkańców Fugasówki i Markowizny i prosiła tam o interwencję. Dziki mają swoje mateczniki też w Blanowicach, Łośnicach i Bzowie. W pobliżu domostw odstrzał jest jednak niemożliwy.
Janusz Kmiecik reprezentujący Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Katowicach oraz Grzegorz Cekus Nadleśniczy Nadleśnictwa Siewierz zaapelowali, aby myśliwi skupili się na dokładnej inwentaryzacji zwierzyny, by móc plany łowieckie dopasować do faktycznych potrzeb. Na obecną chwilę niemal wszystkie koła wywiązują się z realizacji planów określonych na ten rok, ale zapotrzebowanie jest większe.
Omówiono też problem dzikich zwierząt potrąconych przez auto.
Nadleśniczy Grzegorz Cekus informował, że duży wzrost populacji dotyczy nie tylko dzików, znacząco wzrasta także populacja jeleni i prawdopodobnie wkrótce przyjdzie nam się mierzyć z gatunkiem mocno inwazyjnym – szopem praczem.
Apelujemy do MIESZKAŃCÓW, by włączyli się w działania przeciwko występowaniu dzików w miastach. Przede wszystkim NIE DOKARMIAJMY DZIKÓW, bo dziki zadomawiają się tam, gdzie człowiek ułatwia im bytowanie, dając dostęp do pożywienia.







